Zapłacił 30 tys. zł bandycie "za spokój"

pit, 2010-11-04 15:47

Zastraszanie trwało około pół roku. W tym czasie bandyta wymusił na poszkodowanym znaczną kwotę pieniędzy, a wszystko zaczęło się od zaciętych drzwi samochodu.

Policja Funkcjonariusze policji czuwają nad bezpieczeństwem mieszkańców.

Właściwie należałoby zacząć od słów "dawno, dawno temu...", ale czy pół roku to długo? Dla pewnego mieszkańca Marek były to z pewnością jedne z najgorszych miesięcy życia. Wszystko zaczęło się od dość banalnego wydarzenia jakim jest zacięcie się zamków w samochodzie.

Właściciel samochodu zamiast wezwać firmę zajmującą się tego typu usługami postanowił dotrzeć poprzez znajomego z pracy do specjalisty który dostanie się do wnętrza pojazdu. Tymże specjalistą okazał się być 35-letni Arkadiusz T., który dostał się do hondy bez większego trudu. Mieszkańca Marek kosztowało to 50 zł.

To jednak nie był koniec sprawy. Następnego dnia Arkadiusz T. pojawił się pod restauracją w której pracował pechowy kierowca i zażądał rekompensaty za straconą okazję zarobku. Twierdził, że w czasie w którym świadczył usługę mógł zarobić 2 tysiące złotych, a to oznacza że chciałby wyrównać swoje straty. Nie obyło się bez sformułowań sugerujących że ktoś może "marnie skończyć" jeśli tak się nie stanie.

Wystraszony pracownik restauracji pobiegł do bankomatu i drżącymi rękoma wypłacił żądaną kwotę a następnie wręczył ją fachurze od zamków. Bandyta musiał jednak już wyczuć dobry grunt dla swoich poczynań bo nie zrezygnował z zastraszania swojej ofiary. Nawet brak pieniędzy nie był problemem. Podpisali umowę na sprzedaż pechowej hondy bandycie za kwotę 2,5 tys. złotych chociaż kupiona była za 8 tysięcy.

Zmiana pracy, numeru telefonu komórkowego oraz kupienie nowego samochodu nie przyniosły spodziewanego efektu. Po pewnym czasie prześladowca znowu się pojawił, zażądał pieniędzy oraz... nowego samochodu. To przepełniło czarę goryczy. Poszkodowany wreszcie postanowił powiadomić policję.

Kryminalni z Północnej Pragi szybko się zorientowali że rozbójnik jest im bardzo dobrze znany. Miał całkiem pokaźną kartotekę i był kilkukrotnie tymczasowo aresztowany. Poszukiwania trwały kilka dni. Pościg i zatrzymanie nie z użyciem kajdanek i chwytów obezwładniających było widowiskowe. Przestępcy grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Został tymczasowo aresztowany na okres 3 miesięcy.

Komentarze (3)

  • jakiś żart czy co?2010-11-09 17:34

    nie rozumiem dlaczego facet zamiast natychmiast zawiadomić policję to szybko pobiegł do bankomatu? zgadam się z przedmówcą, że to ostatnia rzecz jaką człowiek powinien zrobić, jak raz to uczynisz to taki typek nigdy z Ciebie nie zrezygnuje.

    + odpowiedz | cytujOceń: 0
    • ehh2010-11-09 17:42

      @jakiś żart czy co?: latwo tak mowic, bal sie pewnie. kazdy odwazny jak w cieplych kapciach w domu siedzi przed kompem!

      + odpowiedz | cytujOceń: 0
  • zeco?2010-11-04 21:50

    to chyba jakis debil. dlaczego nie wezwal slusarza, albo nie pojechal do warsztatu? zadawanie sie z szemranymi typami to ostatni rzecz na jaka zdecydowalby sie normalny czlowierk!

    + odpowiedz | cytujOceń: 0

Imię/nick:

Komentarz:

  Akceptuję warunki polityki prywatności.

 

Nie przegap

Słówko dnia

Sabat
(łac. sabbatum) u Żydów – siódmy dzień tygodnia, przypadający w sobotę, obchodzony jako święto

Ostatnie wypowiedzi

reklama

Komentowane

Plusożercy

W obiektywie

  • Centrum Nauki Kopernik
  • Wybuch w centrum Warszawy (Foto)
  • Warszawa latem (foto) cz.1
  • Wielka Iluminacja Świątecznej Warszawy (foto)
  • Dzień Otwartych Drzwi MSZ (foto)
  • Warszawiak w USA (foto) cz.2
  • Parada Równości - fotoreportaż bez komentarza
  • Powązki w dniu Wszystkich Świętych
  • Tour de Pologne 2010 - fotoreportaż bez komentarza cz.2
  • Świąteczna reklama w przedwojennej prasie (foto)
  • Taneczne walentynki (foto)