W sieci

Oferty sponsorowane

reklama

Warszawa według New York Times?! Wieje nudą!

ekjw.pl, 2015-12-30 14:57

Publikująca między innymi w New York Times Charly Wilder oprowadza nas po Warszawie. Nudniej być nie może!

Warszawa Stare Miasto.jpg Zamek Królewski na Starym Mieście w Warszawie

Dzień przed Wigilią w New York Times ukazał się artykuł Charly Wilder zatytułowany "36 Godzin w Warszawie, Polska". Dziennikarka relacjonuje w nim swój pobyt w Warszawie dzień po dniu. Jak to w tego typu tekstach bywa zamiarem autorki jest zaprezentowanie miasta od strony największych atrakcji. Zaciekawić czytelnika.
 
Na starcie dowiadujemy się, że Warszawa aspiruje do miana stolicy kulturalnej... Europy Wschodniej. Oczywiście z zaznaczeniem, że Warszawa "prawdopodobnie drugim Berlinem nie jest". Co wyróżnia nasze miasto według Charly Wilder? No cóż... mamy życie nocne, sklepy, galerie, bary, a nawet restauracje! Dla podkreślenia tego doniosłego faktu Charly dodaje, że restauracja Atelier Amaro dostała pierwszą gwiazdkę Michelin!
 
Pani Wilder zaczyna z grubej rury. Swoje pierwsze kroki kieruje do... Muzeum Żydów Polskich. Dość dużo miejsca poświęca opisowi muzeum. Padają słowa o Warszawskim Gettcie, Holokauście. Trochę trudno to zrozumieć, ale jest to jedyne miejsce wysokiej kultury jakie odwiedza Charly.
 
Po zapoznaniu się z tematyką Holokaustu reporterka postanawia odwiedzić lokal "Zajazd pod Czerwonym Wieprzem". Miało to być miejsce spotkań takich sław jak Lenin, Fidel Castro, Leonid Breżniew a nawet Mao Zedong! Fascynację wzbudza menu podzielone na część "dla proletariatu" i "burżuazji". Oczywiście warto zrobić wcześniejszą rezerwację, bo klienci walą drzwiami i oknami! Na serio?
 
Następnie utrzymujemy komunistyczną narrację. Około godziny dwunastej w nocy reporterka dociera do Pałacu Kultury i Nauki. Możemy się dowiedzieć, że dawniej PKiN był symbolem Moskiewskiej tyranii, ale obecnie to centrum kulturalne z muzeami, salami koncertowymi (nawet Rolling Stones tu grali!). Oczywiście obecnie są tam również bary i kawiarnie, kino a nawet uniwersytet.
 
W tym momencie urywa się nam film... to znaczy piątkowy wieczór. Charly Wilder budzi nas około godziny 11.00 w sobotę. Jak nas budzi? Placem Zbawiciela! Z zaznaczeniem, że zwany jest też "placem hipsterów"! Postanawia tam zjeść śniadanie we francuskiej kawiarence.
 
Po tak "warszawskim" akcencie reporterka zmierza do miejsc sztuki. Odwiedzimy wraz z nią między innymi Galerię Grafiki i Plakatu, żeby zapoznać się z Polską Szkołą Plakatu. Jedym zdaniem oczywiście. Galerię Raster reklamowaną jako inkubator młodych talentów. Również jednym zdaniem.
Po sztuce czas na zakupy. Na warsztat idzie Mysia 3. Znajduje się tam "alternatywny dom towarowy". Możemy tam kupić międzynarodowe marki, w tym polskie. Oczywiście dostepna jest też ręcznie robiona biżuteria.
Czas najwyższy, żeby przejść do gwiazdki Michelin. Dowiemy się sporo o historii powstania Atelier Amaro, oraz serwowanym menu. Skrupulatna reporterka nie zapomni podać cen. Generalnie kolacja wyniesie nas od 260 do 320 złotych. Oczywiście lepiej dokonać rezerwacji miesiąc do przodu! Goście walą drzwiami i oknami! Znowu!
 
Byli hipsterzy, sztuka, gwiazdka Michelin więc czas na clubbing. Nie podamy nazwy trzech lokali który pani redaktor odwiedziła, żeby nie robić reklamy. Można jedynie dodać, że albo zachęca do ul. Kredytowej, albo do imprezowania na 28 piętrze drapacza chmur, względnie do hipsterskiego lokalu na placu Zbawiciela.
 
Po tak wyczerpującym wieczorze wracamy do zwiedzania Warszawy w niedzielę po południu. Tym razem na Pragę "przemysłową". Konkretnie odwiedzamy Muzeum Neonów. Dzienikarka poświęca temu miejscu kilka zachęcających zdań. Warto odwiedzić!
 
Pora na obiad. Kończymy więc wycieczkę w restauracji... Mateusza Gesslera. A jakże! Ma być smaczniej niż we Francji! Nie wiadomo, dlaczego wszystko ma być "jak we Francji" lub "lepiej niż we Francji", ale tak już jest w tym artykule.
 
Oczywiście dowiemy się na koniec, gdzie warto zanocować. Dwa hotele według Charly Wilder wydają się godne uwagi. Pierwszy mieści się przy ul. Wilczej i jest urzadzony w stylu Art-Deco. Drugi na Krakowskim Przedmieściu. Zachwala go jako miejsce które gościło Pablo Picasso, Marlene Dietrich i Sophie Loren.
 
Wrażenie jest nieodparte. Warszawa to małe, nudne i prowincjonalne miasto. Główną atrakcją jest Muzeum Żydów i koszmarek w podarunku od Stalina. Cała reszta to kilka punktów oddalonych od siebie o kilkasetmetrów. W skrócie: Holokaust, komunizm, hipsterzy, "prawie jak we Francji, ale nie tak dobrze jak w Berlinie", było tu parę znanych nazwisk. Na serio!


Komentarze

Brak komentarzy.

Imię/nick:

Komentarz:

  Akceptuję warunki polityki prywatności.

 

Nie przegap

Słówko dnia

Sabat
(łac. sabbatum) u Żydów – siódmy dzień tygodnia, przypadający w sobotę, obchodzony jako święto

Ostatnie wypowiedzi

reklama

Komentowane*

Plusożercy

W obiektywie

  • Warszawianka w Barcelonie (foto)
  • Dialogi Penisa 2 (foto)
  • AIR SOFT GUN, czyli zabawki dla dużych chłopców (foto)
  • Święto Niepodległości w obiektywie (foto) cz. 3
  • Dni Otwarte szkoły tańca Lilla House (foto)
  • "Pamiętajmy o Osieckiej" - fotoreportaż bez komentarza
  • „Światełko do nieba” podczas WOŚP (foto)
  • Black Hawk na Okęciu (foto)
  • Taneczne walentynki (foto)
  • Festiwal Salsy w obiektywie (foto) cz.2
  • "Pamiętajmy o Osieckiej" - fotoreportaż bez komentarza